PL EN


2017 | 5 | 127-129
Article title

FILOZOFIA NAUK SPOŁECZNYCH – TEORIA I PRAKTYKA Blok tematyczny pod redakcją Marioli Kuszyk-Bytniewskiej

Authors
Selected contents from this journal
Title variants
Languages of publication
PL
Abstracts
PL
KŁOPOTY TO NASZA SPECJALNOŚĆ Autorzy niniejszej części kolejnego tomu FiN podejmują istotne, aktualne i wciąż kłopotliwe dla filozofii nauk społecznych zagadnienia: społeczne role uczonych w obliczu wyzwań i zagrożeń związanych z instytucjonalnymi przeobrażeniami w szkolnictwie wyższym i nauce; namysł nad historią antropologii kulturowej motywowany poszukiwaniem jej nowych ról wobec znikania ento-światów i zacierania się różnic pomiędzy Swoimi i Obcymi, Tym Samym i Innym; zagadnienie procesu samo-odniesienia w praktycznoteoretycznym wymiarze pracy badacza społecznego; zagadnienie związku obiektywności z obiektywizacją na gruncie nauk społecznych. Formuła takiego funkcjonowania kultury, w którym istnieje możliwość zamiany kapitału kulturowego na dwie inne formy kapitału, kapitał społeczny i kapitał sensu stricto, stała się wielce kłopotliwa dla uczonych. Dosięgnęła bowiem twory samych uczonych w postaci zjawiska „drapieżnych czasopism”. Zjawisko to, niegdyś zupełnie nieznane, a jeszcze niedawno niedostrzegane, dziś truje obieg treści naukowych. Polega ono na nieuczciwym porozumieniu uczonych z wydawcami. Ci pierwsi prezentują w publikacjach całkiem bezwartościowe poznawczo treści, w zamian za co płacą całkiem niemałe sumy tym drugim, którzy podejmują się wydawania i kolportowania rzeczonych treści, zwłaszcza w tzw. wolnym dostępie. Jaki jest sens tego rodzaju porozumienia? W zamian za pewną cząstkę kapitału finansowego można powiększyć swój kapitał społeczny (prestiż indeksu Hirscha) i kulturowy (powiększenie tzw. „dorobku naukowego”). Ponieważ w obrocie tego rodzaju dobrami chodzi wyłącznie o wartości wymienne, autorzy rzeczonych artykułów będą mogli liczyć na odzyskanie pewnej cząstki zainwestowanego w ten sposób kapitału w postaci środków finansowych. Wszakże nauka jest opłacana. Uszczerbek ponoszą tu wszelkie praktyki, k t ó r y c h c e l em j e s t wytwarzanie wartości poznawczych, a nie zamiana ich na wartości innego rodzaju. To prawda, tam, gdzie na rynku wydawniczym można zarobić, znajdują swe miejsce ci, co się takiej aktywności podejmują. Związek między wartościami czysto poznawczymi a merkantylnymi istnieje od kiedy istnieje jakiś rodzaj rynku wydawniczego, od kiedy bycie uczonym jest zawodem. Tym niemniej zjawisko drapieżnych czasopism jest nowe i powinno być przedmiotem troski uczonych, skoro jest praktykowane przez niektórych wydawców. Troską tą uczeni muszą otoczyć te wartości, których układ „uczony – drapieżny wydawca” nie obejmuje. To wartości poznawcze, poszerzające wiedzę, niewymienne, autoteliczne. Rzeczą uczonych jest więc ograniczanie tych praktyk za pomocą pobudzania własnej i cudzej aktywności motywowanych systemem wartości nieprzekładalnych. Warto liczyć bardziej na opinie kolegów po fachu niż tych, co liczą punkty… Problematykę tę rozwija Autor tekstu Drapieżne czasopisma jako przykład nieetycznego publikowania. Inny kłopot, dotyczący już węższego kręgu filozofii nauk społecznych, zawiera się w pytaniu: Jak zbilansować dokonania antropologii kulturowej? Dwie książki wydane w ubiegłym roku – Christopha Wulfa Antropologia. Historia – kultura – filozofia oraz Alana Barnarda Antropologia. Zarys teorii i historii – to dwie okazje do namysłu nad miejscem antropologii kulturowej pośród innych nauk. Obydwie to efekt kryzysu podejścia znanego i uznawanego jeszcze w latach 70. XX wieku. Antropologię kulturową popycha dziś silna motywacja kierująca ją w stronę uniwersalizmu, w stronę zacierania różnic, tak silnie eksponowanych w dwudziestowiecznej antropologii kulturowej. Dziś, jak się zdaje, dominują ambicje wyrażane w podejściach inter- i trans-dycyplinarnych, w których odżywają idee pozwalające zacierać może naiwny, ale silnie motywujący badaczy XX wieku, zachwyt nad różnorodnością tego, co Ruth Benedict nazywała łukiem kulturowym. Gdy jeszcze pół wieku temu formuła culture as languag like nieodparcie kierowała zainteresowania antropologów w stronę znaczeń: mitów, struktur pokrewieństwa czy nawet w stronę znaczeń zawartych w trójkącie kulinarnym, to dziś zainteresowanie kieruje się w stronę performatywnych wymiarów kultury. Towarzyszy temu krytyka „tekstualizmu” a więc przekonania, że kulturę da się badać we wszystkich jej wymiarach jak tekst. Powyższe przesunięcia w formułach problematyzacji tematów antropologii kulturowej są przedmiotem zainteresowania dwóch zamieszczonych poniżej tekstów: Poza tekstem – o antropologii historyczno-kulturowej Christopha Wulfa oraz Przeszłość i przyszłość antropologii kulturowej. Ich podejścia łączą się w poszukiwaniu odpowiedzi na pytanie o miejsce antropologii kulturowej we współczesnej kulturze intelektualnej. Czy powinniśmy zatem zrewidować historię nie tylko antropologii kulturowej, ale całej tradycji intelektualnej, z jakiej wyrasta współczesność? Czy Jean-Jacques Rousseau, którego Claude Lévi-Strauss i Émile Durkheim uznali za prekursora nauk społecznych, można uznać także za antropologa współczesności? Jaką wagę nadajemy dziś spuściźnie Oświecenia? Czy należy ją odczytywać przez pryzmat Wyznań Rousseau czy za pośrednictwem Co to jest Oświecenie? Kanta? Rousseau: Oświecenie a sobą-pisanie – czwarty z prezentowanych tekstów – podejmuje namysł nad twórczością Rousseau w sposób, który zmierza do uczynienia go antropologiem nowoczesności. Autor tekstu formułuje tezę, iż „zawartość Wyznań można odczytywać jako pytanie: jakiego rodzaju prace powinien wykonać badacz, by osiągnąć autonomiczną pozycję, która pozwala spoglądać na świat społeczny z lotu ptaka?” To – sądząc choćby po samym tytule – praca polegająca na tworzeniu siebie jako podmiotu piszącego i poprzez samo pisanie. Usytuowanie w społeczeństwie, jakie daje taka pozycja, to efekt budowy autonomii podmiotu, który stawia sobie wymogi poznania tego, co społeczne. Dystans czy zaangażowanie? To dylemat twórczości intelektualnej znany w naukach społecznych od dawna. Co jednak czyni nas dzisiaj lepiej usytuowanymi wobec przedmiotów tych nauk? I jeszcze jeden kłopot, wydaje się, że zadomowiony i stale obecny w naukach społecznych – niejednoznaczność kategorii obiektywności i skutki tej niejednoznaczności dla tych nauk. W przekonaniu Autorki tekstu zatytułowanego Obiektywność a obiektywizacja w naukach społecznych nauki społeczne wnoszą do nowoczesnej problematyzacji obiektywności kwestię zależności znaczenia tej kategorii od zjawiska obiektywizacji. Zarówno obiektywność rozumiana jedynie epistemologicznie – jako sposób dania przedmiotu w reprezentacji i przypisana jedynie poznaniu (zarówno czynnościom co i wytworom), tak i obiektywność rozumiana jedynie ontycznie, jako sposób istnienia lub cecha przedmiotu, własność odniesiona do „czystej przedmiotowości” i utożsamiana z realnością - to ujęcia, które nie mają zastosowania wobec problemów stanowiących notoryczne wyzwanie w naukach społecznych. Kartezjańskiej proweniencji rozdział sposobu istnienia podmiotu i przedmiotu, wszędzie tam, gdzie aktywność podmiotu ma także sens pozapoznawczy, nie pozwala opisać złożonych relacji społecznych, świata kulturowych wartości i znaczeń, a przede wszystkim działań ludzkich. By to uczynić, trzeba zwrócić się ku procesowi obiektywizacji i w nim szukać warunków obiektywności poznań dokonywanych z wnętrza społecznego ładu interakcyjnego. Mariola Kuszyk-Bytniewska
Keywords
Contributors
References
Document Type
Publication order reference
Identifiers
YADDA identifier
bwmeta1.element.desklight-6016e772-b78c-4b03-b964-63723626a42a
JavaScript is turned off in your web browser. Turn it on to take full advantage of this site, then refresh the page.